Wakacyjny savoir-vivre dla małych odkrywców.

Wakacje mają swoje supermoce. Potrafią zamienić zwykły koc w bazę piknikową, kanapkę w najlepszy obiad świata, a drogę do sklepu po lody w prawdziwą wyprawę odkrywców.Ale każda wakacyjna ekipa - mała czy duża potrzebuje nie tylko plecaka, kremu z filtrem i czegoś dobrego do jedzenia. Przydaje się też kilka prostych zasad, dzięki którym wszystkim jest po prostu milej.

Zasada numer 1: po naszej przygodzie zostaje tylko dobry humor.

Plaża, las, góry, park, piknikowa polana - każde miejsce lubi, gdy zostawiamy je w takim stanie, w jakim sami chcielibyśmy je znaleźć.Dlatego papierki, butelki, serwetki i opakowania nie zostają „na chwilę pod drzewem”. One mają swoją bazę: kosz na śmieci albo woreczek, który zabieramy ze sobą.

Dzieciom można powiedzieć to prosto:
„Zostawiamy po sobie miejsce gotowe na kolejną przygodę.”Brzmi lepiej niż: „posprzątaj”, prawda?

Zasada numer 2: kolejka to nie smok, którego trzeba pokonać.

Kolejka po lody, gofry, lemoniadę albo frytki potrafi sprawdzić cierpliwość nawet największego wakacyjnego bohatera. Zwłaszcza gdy lody wyglądają tak dobrze, że aż wołają z daleka.Ale tu działa jedna prosta zasada: każdy ma swoją kolej. Nie przepychamy się, nie wchodzimy przed innych i nie udajemy, że „ja tylko na chwilkę”.

Można zrobić z tego zabawę: kto cierpliwie czeka, ten zdobywa punkt dla wakacyjnej drużyny. A potem nagroda smakuje jeszcze lepiej.

Zasada numer 3: ostatni kawałek nie znika bez pytania

Na stole leży ostatni kawałek arbuza. Ostatnia grzanka. Ostatni ziemniaczek z ogniska. Ostatni ogórek z piknikowego pudełka.I wtedy włącza się wakacyjny refleks: „biorę!”A może lepiej:„Czy ktoś jeszcze ma ochotę?”

To małe pytanie robi dużą różnicę. Pokazuje, że przy stole jesteśmy razem, a jedzenie to nie wyścig. Nawet jeśli ten arbuz wygląda naprawdę bardzo kusząco.

Zasada numer 4: inni też odpoczywają

Na wakacjach łatwo zapomnieć, że nie jesteśmy jedyną ekipą na świecie. Obok ktoś czyta książkę. Ktoś śpi pod parasolem. Ktoś po prostu chce posłuchać ciszy.Dlatego krzyk, bieganie między kocami, sypanie piaskiem albo gra piłką tuż obok czyjegoś ręcznika to nie najlepszy pomysł.Dzieciom można powiedzieć:„Bawimy się tak, żeby inni też mogli mieć fajne wakacje.”I od razu wszystko staje się jasne.

Zasada numer 5: zwierzęta też mają swoje granice

Pies na plaży? Kot przy pensjonacie? Koń przy górskim szlaku? Kaczki nad jeziorem?Wakacyjne spotkania ze zwierzętami są cudowne, ale warto pamiętać: nie każde zwierzę chce być głaskane, przytulane albo karmione. Zawsze pytamy dorosłego albo opiekuna zwierzęcia, czy można podejść.

To dobra okazja, żeby nauczyć dzieci uważności. Bo bycie miłym to nie tylko słowa. To także zauważenie, że ktoś - nawet bardzo puchaty - może potrzebować spokoju.

Zasada numer 7: najlepiej działa przykład

Dzieci świetnie słyszą, co mówimy. Ale jeszcze lepiej widzą, co robimy.Jeśli dorośli sprzątają po pikniku, dzieci też szybciej to zrobią. Jeśli dorośli mówią „dziękuję”, dzieci zaczynają to powtarzać. Jeśli dorośli odkładają telefon przy wspólnym jedzeniu, dzieci uczą się, że rozmowa przy stole ma znaczenie.Nie trzeba wygłaszać wielkich lekcji.

Czasem wystarczy zwykłe:„Chodź, zrobimy to razem.”